Showing posts with label Egypt. Show all posts
Showing posts with label Egypt. Show all posts

2012/01/14

on the road: pustynia Synaj.















Pustynia Synaj i okoliczne wioski beduińskie.

2012/01/13

on the road: Shawky B.


      Shawky B. był naszym kierowcą po pustkowiach Półwyspu Synaj. Zwinnie przedzierał się swoim jeepem miedzy jednym, a drugim wąwozem. Tak ogromnego poczucia humoru dawno u nikogo nie widziałam. Kierowca i przewodnik w jednej osobie. Dzięki niemu przywiozłam do PL owoc znaleziony na pustyni, który rzekomo leczy reumatyzm. Pokazał też krzak, z którego można zaparzyć całkiem smaczną herbatę. Ok.. do dziś mam w głowie, tę arabską muzykę, która na cały regulator brzmiała w samochodzie. Śpiewał, tańczył, kręcił kierownicą, wszystko to jednocześnie. Jest moim idolem. Amen.

2012/01/12

on the road: Sharm el-Sheikh. Egipt.



Naama Bay. Sharm el-Sheikh, Półwysep Synaj. 'For free, for free' (czyt. zapłać 5$). Po 5 minutach przekonywania, że nie chcę nic z cudownych niebiesko-czarno-zielonych koralików na rękę.. wyciągnęłam aparat i.. (on zawsze pomaga) dostałam prezent.. zupełnie za darmo.
To nic, że niebieskie, to nic, że kiczowate, nieważne, że mam czegoś takiego na pęczki w domu (bo albo kupowała mama, albo babcia, albo ciocia dawała w prezencie). Bransoletka, to bransoletka, ale egipska!;) Dziewczyny szeroko i szczerze się uśmiechnęły. Pozować też lubią.
Czułam się jakbym je okradła, bo przecież nie ma nic za darmo.. szczególnie w mieście gdzie żyje się z turystyki i handlu.. bo dlaczego siedziały na ulicy, a nie w szkolnej ławce?


on the road: Egipt. Półwysep Synaj.











on the road.. Egypt.



Przychodzi moment, że potrzebny jest reset. Wakacje. Od zawsze byłam przeciwniczką wielkich kurortów turystycznych. Tłum ludzi.. przekrzykujący się Anglicy, Rosjanie, czy też wszędzie obecni my - Polacy. Egipt był na na pierwszym miejscu mojej listy, którą śmiało można podpisać 'Stanowczo, przenigdy nie pojadę!'. To jedno z tych miejsc, gdzie za 40 dolarów starają wcisnąć Ci najbardziej tandetną torbę, którą w naszym kraju można dostać w pierwszym lepszym 'chińczyku'. Kolejną zmorą są usługi, które oferują gościom hotelowym.. 5 razy w ciągu dnia podchodzi do Ciebie Pan, który oferuje usługę w postaci masażu stóp, głowy, brwi, uszu i bóg wie czego. Tak przez cały pobyt. Ewakuacja z hotelu wskazana. Tylko gdzie iść.. kiedy na każdym kroku polują na Ciebie jak na zwierzynę? Sharm pogrąża człowieka.

Ale stało się. Jestem.

Dzień 1. Wrażenie po przylocie? wow! słońce i gorąc. Leżak i ręcznik.. zupełnie świadomie. Na myśl, że w pl temperatura bliska 0 st. automatycznie wskaźnik satysfakcji i dobrego humoru szybuje w górę.